Na polskim rynku wciąż można spotkać fachowców, którzy przyklejają płyty styropianowe jedynie na tzw. „placki”, zamiast na ramkę/obwódkę z dodatkowymi plackami wewnątrz płyty. Temat dotyczący wyższości placków nad ramką i odwrotnie jest często dyskutowany na forach internetowych z różnymi argumentami za obiema metodami.

W przypadku zwolenników metody „na placki”, koronnym argumentem jest kwestia oddychania ściany oraz usuwania wilgoci z pomieszczenia. Należy przy tym zwrócić uwagę, że „oddychanie” ścian odpowiada jedynie za około 2% całkowitej wymiany wilgoci w budynkach, natomiast jej większość jest usuwana przez system wentylacji.

Mocowanie płyt styropianowych na placki wprowadza pustą warstwę pomiędzy ścianę a styropian, która jest wypełniona powietrzem. Niektóre osoby twierdzą, że taka warstwa to dodatkowy izolator, jednakże byłoby to prawdą jedynie dla nieruchomej warstwy powietrza.

W praktyce taka sytuacja nie ma miejsca, gdyż zawsze znajdą się nieszczelności, przez które będzie napływać świeże powietrze, a dodatkowo ze względu na grubość samej warstwy powietrza (często ok 2 cm) i jej dużą powierzchnię, w szczelinie tej występuje konwekcyjny ruch powietrza unoszący ogrzane powietrze do góry. Wynikiem takiego ruchu powietrza jest wyziębianie ścian oraz straty ciepła widoczne jako ciepłe obszary w rejonie podbitki, gdzie uchodzi rozgrzane powietrze.

Straty ciepła związane z unoszeniem ciepłego powietrza w rejon podbitki widziane okiem kamery termowizyjnej.

Dodatkowo zimne powietrze, które przedostaje się pomiędzy ścianę i warstwę izolacji powoduje przesunięcie ku wnętrzu przegrody strefy niskich temperatur, co z kolei może doprowadzać do wykraplania się pary wodnej przenikającej z wnętrza pomieszczeń. Tak więc to, co miało stanowić „lekarstwo na wilgoć” w opinii osób optujących za klejeniem na placki w rzeczywistości może przyczyni się do występowania podwyższonej wilgoci w ścianie.

Można sobie wyobrazić sytuację, w której właściciel takiego domu, jako iż będzie on mniej energooszczędny ze względu na straty ciepła na elewacji, będzie „oszczędzał” na wentylacji pomieszczeń, przez co podwyższona wilgotność powietrza wewnętrznego w połączeniu z chłodniejszymi ścianami może doprowadzić do wykraplania się wilgoci.

Wprowadzanie pustej przestrzeni pomiędzy ścianę i warstwę izolacyjną dodatkowo negatywnie wpływa na izolacyjność ogniową ścian, umożliwiając przedostawanie się gazów, dymu i gorącego powietrza/ognia pomiędzy kondygnacjami.

Wydaje się sensowne, żeby tak projektować przegrody, aby izolacja, jak nazwa wskazuje, odpowiadała za ich izolowanie, natomiast kwestia „oddychania” powinna być rozwiązana przez sprawną wentylację. Jeśli oddychające ściany mają być lekarstwem na brak wentylacji pomieszczeń, to lepiej pomyśleć jak poprawić wentylację, co z pewnością wpłynie pozytywnie na komfort i zdrowie mieszkańców.